January 24, 2024

Czy florystyka to sztuka dla wybranych?

Jakoś w 2021 roku udzieliłam wywiadu, w którym pokusiłam się o stwierdzenie, że w Polsce nie mam się od kogo uczyć. Tym samym wbiłam lekką szpilkę szkołom florystycznym. Okazało się, że niektórzy floryści poczuli się bardzo dotknięci moim słowami. Do tego stopnia, że udostępniali mój wpis na różnego rodzaju grupach florystycznych, komentowali negatywnie moje inne wpisy na Facebooku, a nawet wysyłali mi wiadomości prywatne. Słyszałam, że jestem zadufana w sobie i podcinam gałąź na której siedzę. Kiedy pokazywałam jak wygląda giełda w Poznaniu, słyszałam, że zachęcam detalistów do robienia tam zakupów. Kiedy powiedziałam, że organizuję warsztaty, słyszałam, że nie można zdradzać tajników układania kwiatów, bo wiele lat się uczymy tego fachu. Kiedy pokazywałam, że układam kwiaty na siatce florystycznej, słyszałam (i to od mistrzów florystyki!!!), że to tymczasowa moda, że to się nie przyjmie, że co ja wiem.

Gdybym nie była tak zawzięta w sobie, już dawno rzuciłabym w pieruny florystykę. Nie dlatego, że krytykowali mnie klienci, tylko dlatego, że ciągle byłam oceniona i krytykowana przez branżę.

Dwa najbardziej znienawidzone przeze mnie sformułowania powtarzane jak mantrę przez moich krytyków to: “tajemnice naszej branży” i “psucie rynku”. Ani jedno, ani drugie w mojej głowie nie istnieje.

Florystyka nie jest tajemną sztuką, o której nie można mówić innym ludziom. Nie jest to sztuka dla wybranych. Układać kwiaty może każdy, nie tylko florysta w kwiaciarni. Układanie kwiatów daje ukojenie, pozwala odpocząć, docenić piękno natury. Dlaczego więc nie mogę udostępniać filmików, w którym pokażę jak zaaranżować kwiaty w wazonie? Dlaczego nie mogę podpowiedzieć jakie kwiaty wybrać? Dlaczego nie mogę pokazać jak kwiaty kondycjonować? Wiele osób układa kwiaty w domu dla przyjemności. Mam klientkę, która dwa razy przyjechała na moje dwudniowe warsztaty (które do najtańszych nie należą). Jest dyrektorką kilku żłobków w dużym mieście. Mówiła tak “Niektórzy jeżdżą do SPA, a ja przyjeżdżam do Ciebie. To mnie tak relaksuje!”. Ludzie szukają ciekawych form spędzania czasu, nowych pasji. Dlaczego mielibyśmy się obrażać, że chcą spróbować układania kwiatów? Czy nie lepiej z tego skorzystać, skoro ich pieniądze leżą wyciągnięte jak na tacy?

Obserwuję, że im więcej pokazujemy kwiatów, im więcej się dzielimy naszą wiedzą, tym ludzie chętniej te kwiaty kupują. Wiecie dlaczego? Bo widzą i też chcą mieć piękne kwiaty w domu. Chcą mieć ładnie udekorowany stół. Chcą się poczuć wyjątkowo. Musimy pokazywać jak układać kwiaty, nawet proste kompozycje w wazonach, bo tym samym zwiększamy w ogóle świadomość tego, że kwiaty w domu warto mieć. Napędzamy chęć posiadania kwiatów. I nawet jeśli taka osoba, przyjdzie do kwiaciarni i kupi od Ciebie kwiaty luzem, to chyba nadal jest to Twój zysk, prawda?

Druga moja myśl jest taka, że owe tajemnice branży tylko irytują początkujących florystów. Idziesz na szkolenie, pytasz o to jak ktoś coś robi i otrzymujesz wymijającą odpowiedź. Zdarzyło Wam się? Mi tak, dlatego zaczęłam się uczyć zagranicą. Moje pieniądze poszły do innej kieszeni, bo ktoś tak bardzo bał się konkurencji, że mimo tego, że miał uczyć, to wcale nie chciał tego robić! (od razu dodam, że od czasów mojej edukacji w latach 2014-2016 wiele się zmieniło na plus, powstały nowe fajne szkolenia i szkoły).

Tajemnice branży i tematy tabu (m.in. koszt kwiatów i nasze zarobki) powodują też, że osoby które zaczynają pracować z kwiatami źle wyceniają swoje usługi. Tysiąc razy czytałam i nudzi mnie to jak flaki z olejem, że jakaś młoda dziewczyna psuje rynek zaniżając ceny. Skąd ma wiedzieć ile kwiaty kosztują skoro dopiero zaczyna, a kiedy spyta na grupie na Facebooku zleci się stado florystek, by ją skrytykować? Skąd ma wiedzieć jak coś zrobić, skoro pytanie o podpowiedź na Facebooku kończy się litanią tego, że “skoro nie umiesz, to się za to nie zabieraj”? Skąd ma wiedzieć jak dobrze wyliczyć potrzebne ilości, skoro w szkołach się tego nie uczy? Ona nie ma świadomości, że na 1000 kupionych kwiatów, 10% pójdzie do kosza, bo się złamie, czy zwiędnie. Ona w sumie to nawet nie wie, na co jej te 1000 kwiatów wystarczy. Nie umie ocenić ile kwiatów potrzebuje, aby stworzyć kwiatowy łuk na ceremonię śluby. Kiedy jednak pokażesz jej ile kwiatów użyłeś, albo ile te kwiaty kosztowały, zostaniesz skrytykowany, bo tak nie wolno!!! To jest jakieś błędne koło, z którego nie da się wyjść.

Moim zdaniem, to właśnie tajemnice branży psują nasz rynek. To, że o kwiatach nie chcemy mówić. To, że boimy się powiedzieć, że na tym zarabiamy. To, że nie pokazujemy klientom jak dobrze dbać o kwiaty. To, że czasem wciskamy im stare kwiaty. To, że uważamy że tylko my możemy układać bukiety. To, że krytykujemy kwiaty z Biedronki, zamiast pokazać, że mamy lepsze i ładniejsze. To, że skupiamy się ciągle na innych, zamiast na tym, by robić swój biznes. Poświęcić energię na siebie zamiast na psioczenie, że ktoś robi inaczej niż my.

Mam obserwatorkę na Instagramie, która uwielbia kwiaty. Mieszka daleko ode mnie, nigdy nie kupi ode mnie kwiatów 🙂 Kupuje je w swojej miejscowej kwiaciarni, czasem bukiety, czasem luzem. Ostatnio kupiła moją książkę, bo chciałaby o nich wiedzieć więcej, chciałaby umieć sobie w domu je ułożyć w wazonie, wiedzieć jak je dobrać do wnętrza, jakie kolory wybierać. Myślisz, że przez to odbieram komuś biznes? Jest na odwrót, sprawiam, że ktoś ma regularnie klientów.

Na koniec reklama: przyjdź do mojej grupy na Facebooku Naturalna Florystyka – tam sobie pomagamy i podpowiadamy ile coś może kosztować lub jak coś zrobić 🙂 A jak kochasz kwiaty, to kup moją książkę “O kompozycji. Sztuka układania kwiatowych aranżacji”. To naprawdę kawał mojej dobrej roboty. Wiesz dlaczego? Bo nie oglądałam się na innych, tylko robiłam swoje, po swojemu.

xoxox

Sonia

SHARE THIS STORY